Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poprawność polityczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poprawność polityczna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2015

400 000 muzułmanów to początek nowej ery w Europie

Bezradność Unii Europejskiej wobec emigrantów.

Dzisiaj w mediach dominuje jeden temat: Islamscy uchodźcy. Ten temat jest tak obligatoryjny, że nie ma serwisu w którym by się na ten temat nie pisało. Czytelnicy, tudzież widzowie codziennie są bombardowani informacjami na ten temat.  Polacy w tej kwestii są sceptyczni lub obojętni, rzadziej optymistycznie nastawieni. 

Świadczyć o tym może demonstracja pokojowa zwolenników przyjmowania uchodźców, za którą przeszła kilkukrotnie większa przeciwników przyjmowania muzułmańskich imigrantów. Polacy są mało tolerancyjnym narodem i wbrew pozorom nacjonalistycznym. Lubimy swoją odrębność narodową. Większość obywateli to katolicy a ci, co nie deklarują wyznania stosują katolicki wzorzec. Jeśli ktoś nazwie nas ksenofobami to w pewnym sensie ma rację. I nie uważam tego za wadę a wręcz przeciwnie. 

Tysiąc lat historii polski, liczne wojny, rozbiory i zmiany ustrojowe oraz położenie geograficzne nauczyły nas Polaków, że ufać należy sobie i ostrożnie podchodzić do cudzoziemców. Na emigracji jesteśmy wzorem asymilacji, chociaż jak każda nacja tworzymy własne grupy kulturowe. Nie narzucamy się i potrafimy żyć skromnie ciężko pracując. Tak jak każdy europejczyk, tak jak każdy azjata, Rosjanin czy Amerykanin. Co nas łączy? System kapitalistyczny oraz poglądy religijne. 

Uchodźcy muzułmańscy też są różnych narodowości, ale łączy ich religia - islam. Dzieli nas przepaść religijna i kulturowa. My Polacy, nacjonalistyczni ksenofobowie jesteśmy tolerancyjni. Jesteśmy w stanie zaakceptować przybyszów z dalekiego wschodu, ale w racjonalnych ilościach. Wiemy, czym to grozi. Słyszałem wypowiedź jakiegoś polityka w radiu, że dwanaście tysięcy uchodźców to tylko po 5 osób na gminę. To całkiem znośnie, ale z muzułmanami jest jak z deszczem. Gdy spadnie po 5 centymetrów deszczu na całą Polskę to mamy przelotny, znośny deszczyk. Ale jak zebrać ten deszcz na terenie osiedla to mamy już parę metrów na metr. Ogłaszamy wtedy stan klęski żywiołowej. I tak też będzie z naszymi nowymi lokatorami z krajów muzułmańskich. To będzie stan klęski. Oni nie dadzą się rozproszyć, lecz stworzą kulturowo - religijne enklawy. Coś na wzór londyńskiej dzielnicy Tower Hamlets, Berlińskiej Neukölln (http://strefainfo.blogspot.com/2010/10/berlin-neukolln-muzumanskie-getto.html) lub kilkunastu dzielnic Paryża. Są tam tworzone strefy niebezpieczne dla tubylców. Dlaczego tubylców a nie mieszkańców? Bo tubylcy, czyli autochtoni są tam mniejszością. Strefy te mają swoich nowych mieszkańców - muzułmanów. Nawet policja się boi tam interweniować. Więcej informacji na ten temat: http://prawy.pl/z-zagranicy2/7439-muzulmanie-zagarneli-cale-dzielnice-bialym-i-policji-wstep-wzbroniony Białym kobietom nie radzę się tam wybierać zwłaszcza po zmroku. Tam panuje islam, w którym kobiety mają mało do powiedzenia. Kiedyś ktoś powiedział, że stopień ucywilizowania społeczeństwa jest mierzony stosunkiem do kobiet. U nas kobieta jest życiem - matką, którą należy chronić, pielęgnować i wspierać. U radykalnych muzułmanów jest niczym tarcza. W końcu można mieć ich wiele na raz. Strata jednej nic nie znaczy. W tym społeczeństwie liczą się tylko mężczyźni.

Niestety emigranci już docierają do granic polski. W kierunku europy zachodniej już podąża blisko 400000 muzułmanów. Według władz unii europejskiej za parę miesięcy będzie ich dwa razy tyle. Parlament europejski nakazuje rozparcelowanie uchodźców po krajach unijnych według kryteriów wielkości terytorialnej. Polska dostała na początek przydział 12000 osób. A każda z tych osób będzie chciała sprowadzić rodzinę. Dlatego ta liczba będzie rosła i rosła i z pewnością przekroczy nasze oczekiwania. Francja, Niemcy i Anglia już za daleko zabrnęły żeby się wycofać z muzułmańskiego najazdu. Miękną, bo tak na prawdę nie wiedzą jak sobie z tym poradzić. W unii europejskiej aż kipi od pomysłów, ale nikt nie wie co zrobić z taką falą emigrantów. Unia jak dotąd postanowiła rozdzielić ich na poszczególne kraje wspólnoty, ale nic nie mówi o kosztach na ich utrzymanie. Za to przewodniczący parlamentu europejskiego Martin Schulz wygłasza poglądy, że kraje które sceptycznie podchodzą do przyjmowania uchodźców powinny ponieść karę ekonomiczną albo być zmuszone do ultra nacjonalistycznej postawy wobec błędów zachodniej wspólnoty, która już dawno straciła nad tym kontrolę.

Z artykułu wprost.pl dodatkowo czytamy: Jean-Claude Juncker na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego wygłosił przemówienie o stanie Unii Europejskiej. Stwierdził, że kraje UE nie mogą się kłócić o to, czy przyjąć uchodźców,  gdyż w Europie "każdy kiedyś był uchodźcą". Podał przy tym przykład Szkotów, Irlandczyków i Polaków. Według dokumentu opublikowanego przez Komisję Europejską, do Polski trafi w sumie 9287 imigrantów poza dwoma tysiącami,  których zadeklarowaliśmy przyjąć w czerwcu. Kilka godzin po wystąpieniu Jean-Claude'a Junckera, Komisja Europejska opublikowała dokument, w którym opisała rozdział uchodźców między kraje UE. Do Polski trafi w sumie 9287 osób - 1207 imigrantów i uchodźców z Włoch, 3901 z Grecji i 4179 z Węgier. 
Nasz kraj ma przyjąć czwartą co do wielkości grupę imigrantów po Niemczech, Francji i Hiszpanii. Czyli albo pozwolimy muzułmanom zasiedlać nasz kraj w tempie progresywnie nienaturalnym albo zachodnia unia mniejszy nam fundusze. Jak zasiedlimy parędziesiąt tysięcy muzułmańskich emigrantów to nie będą musieli nam zmniejszać funduszy.Same się zmniejszą poprzez zwiększone wydatki. I na dodatek powstanie wewnętrzny problem, który nam euro multikulti zaaplikuje gratis.

Grupa Wyszehradzka czyli Polska, Czechy, Słowacja i  Węgry są zdecydowanie przeciwko masowemu napływowi emigrantów z południa. Węgry już doświadczyły najazdu turystów - emigrantów. Informacje na temat zachowania uchodźców można znaleźć w internecie. Premier Węgier Viktor Orban już teraz ostrzega o brakach ostrożności wobec mas nielegalnych emigrantów. Oświadcza, że tak duża fala emigrantów muzułmańskich jest groźna dla tożsamości kulturowej europejczyków oraz zwiększa zagrożenie bezrobociem i przestępczością. 
I muszę przyznać mu rację. Popatrzmy na statystyki. Na czele plasują się mężczyźni, stanowią oni 75%, potem kobiety 12% oraz dzieci 13%. Mężczyźni w wieku poborowym z tych 75% stanowią 80%. Uchodzców mamy na dzień dzisiejszy ok 400 tysięcy. Mężczyźni stanowią 300 tysięcy. Mężczyźni w wieku poborowym to 240 000. Kobiety i dzieci to 100 000. Nie licząc kobiet i dzieci mamy doczynienia z kilkunastoma dywizjami najeźdźców zmierzającymi w naszym kierunku. Skąd pomysł żeby przekładać to na dywizje lub półki? Nie wszyscy emigranci są nastawieni tylko na niemiecki socjal. Dziś okazało się, że ktoś dostarcza im broń prosto do granic unii. Za emigrantami jadą kontenery z bronią. Proszę zobaczyć artykuł który ze względu na poprawność polityczną nie ukazał się w telewizji: http://www.fronda.pl/a/grecy-przechwycili-kontenery-broni-ktore-mialy-trafic-w-rece-uchodzcow-przebywajacych-na-terenie-europy,56794.html
Nie ma co się dziwić, że Premier Węgier obawia się emigrantów. Ale kanclerz Austrii Werner Faymann krytykuje politykę premiera Węgier Wiktora Orbana wobec uchodźców porównując to do działań nazistów. Między zbrodniami nazistów a polityką emigracyjną premiera Węgier jest tak wielka przepaść jak między Watykanem a drogą mleczną. Niech kanclerz Austrii poczyta trochę historii a zobaczy czym jest islam i nazizm zanim się wypowie na te tematy. I jedno i drugie było skutecznie likwidowane na terenach Europy. A dlaczego wspomniałem o Watykanie? 
Otóż od mniej więcej miesiąc na placu Świętego Piotra zbiera się coraz więcej muzułmanów chcących nawracać chrześcijan na islam. Pytają czy kochasz Allacha i wymachują koranem. Eskalacja tego zjawiska jest tak wielka, że mówi się o agresywnym islamskim prozelityźmie. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Prozelityzm). Dzieje się też tak w Wiedniu, Zurychu, Berlinie czy Hamburgu. Czyli zaczyna się pogrom wiary chrześcijańskiej. 


Dlaczego ci muzułmańscy tylko transferują się przez kraje grupy wyszehradzkiej? Odpowiedź jest banalna. W tych krajach muszą pracować. Zaś zachodnia część europy oraz grupa skandynawska daje duże możliwości socjalne. Na przykład w Szwajcarii taki uchodźca otrzymuje ponad 3500 zł a w przypadku rodziny z dwójką dzieci to ponad 8000 zł. W Niemczech, Francji, Anglii i Szwecji. świadczenia są nieco niższe, ale wystarczają żeby nie pracować. W Polsce dostali by nieco ponad 2 tysiące złotych na cztero osobową rodzinę. Więc póki co, mamy spokój.
Więcej na ten temat w moim poprzednim artykule na Questioo: 
http://questioo.blogspot.com/2015/08/exodus-afrykanski.html

A co na to media? Media kontrolowane przez państwo, czytaj "europejską poprawność polityczną" serwują nam miękkie fakty, takie co są poprawnie politycznie, takie co zatwierdzą politycy bo są im wygodne oraz takie co manipulanci socjologiczni zatwierdzą. Czyli takie jakie chcielibyśmy usłyszeć. Pamiętamy zdjęcie chłopca wyrzuconego na plażę przez morze. To zdjęcie zostało zmanipulowane na potrzeby medialne. Fakty można przeczytać tu: 

A to co się działo w Terespolu z emigrantami można zobaczyć tu:

Jak dla mnie, obywatela uczącego się na historii to należy się bać. I trzeba mieć się na baczności. To co teraz mamy to nowy rodzaj wojny. Najeźdźcy zalewają nasze rubieże bez broni. Broń jedzie w kontenerach za nimi. Ta wojna jest kryta przez poprawność polityczną. Emigranci muzułmańscy zalewają Europę nie bronią lecz ich liczbą. To nowy rodzaj wojny. Jedziemy bez broni, jest nas milion, dajcie nam azyl. Nasza siła w wierze. Mamy Koran a broń już jedzie. 

Zasiedlą Europę i jako mniejszość etniczna będą stanowić większość terytorialną. I tak jak Niemcy będziemy w połowie polską muzułmańsko - chrześcijańską a każdy nasz apel o wolność i demokrację będzie nie poprawny politycznie i traktowany  jako ksenofobiczny atak na większą mniejszość muzułmańskich uchodźców. To najwyższy czas żeby się nad tym zastanowić. Lepiej dla nich żeby polski nie zasiedlali bo zajmą się nimi kibice na ustawce w lesie. A potem będą trąbić, że polscy nacjonaliści bronią swoich kobiet, dzieci, ziemi. Naszej ziemi. 


Gracjan Zieliński

piątek, 24 maja 2013

CZY POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA JEST SZKODLIWA?

Poprawność polityczna jest pięknym wynalazkiem ludzkości, objawem jej postępu, humanitaryzmu i empatii ludzkiej. Czy ta sama poprawność polityczna może być z drugiej strony przyczyną upadku rozumu i zapalną konfliktów na niespotykaną skalę? Żyjemy w czasach jednej wielkiej poprawności politycznej, która na każdym kroku jest moderatorem dyskursu publicznego. Więcej z tego pożytku czy szkody?
Poprawność polityczna jest pewnego rodzaju savoir-vivre’m, odnoszącym się do zasad w dyskusji publicznej. I tak jak savoir-vivre zakazuje nam uwalniania gazów jelitowych przy osobach drugich, tak poprawność polityczna zakazuje nam mówienia na Murzyna murzyn.  Jest to pewien kodeks językowy mający na celu poszanowanie drugiej osoby, bądź też całych grup społecznych, które są stroną w danej dyskusji.
Idea poprawności politycznej polegała na niestosowaniu w dyskusji obraźliwych sformułowań, zastępując je bardziej neutralnymi np. murzyn -> afroamerykanin, pedał -> osoba o odmiennej preferencji seksualnej, dziwka -> kobieta lekkich obyczajów.  Takiego rodzaju poprawność polityczna, oparta na eufemizmach, była stosowana od niepamiętnych czasów i to w różnych kwestiach. Wynikała z różnego rodzaju tabu kulturowego, pruderyjności czy norm społecznych.
Nasza obecna poprawności polityczna o której mówimy, narodziła się w krajach zachodnich a dokładnie w USA, mniej więcej w drugiej połowie XX wieku, zaraz po rewolucji seksualnej lat 60-tych. Najbardziej zyskała na sile pod koniec lat 80-tych i 90-tych, kiedy w społeczeństwie znaczącą rolę zaczęły odgrywać wyemancypowane grupy społeczne, które dotychczas były dyskryminowane, bądź były w mniejszości. Poprawność polityczna promowana przez środowiska liberalno-lewicowe, została oparta na autocenzurze politycznej i obyczajowej.
Poprawności polityczna nie odnosi się jedynie na poprawności językowej, ale również całej gamy zachowań i postaw. Schemat wydaje się, zawsze taki sam. W danych warunkach społecznych, jest jakaś grupa, która jest dyskryminowana ze względu na swe: pochodzenie, płeć, rasę, orientację seksualną, religię lub poglądy polityczne. Grupa ta coraz mocniej domaga się równego traktowania względem całego społeczeństwa. Jej postulaty z czasem stają się słuszne i akceptowalne. Grupa ta metodą małych kroków uzyskuje równe prawa. Jednak uzyskując pełnię praw, nie przestaje być dalej mniejszością, stając się nią dobrowolnie. Staje się siłą polityczną która, tak jak inne grupy domaga się coraz większych korzyści dla siebie. Poprawność polityczna ustanawia cenzurę, która sprawia, że grupa ta niepodlega jakiejkolwiek krytyce, doprowadzając, że staje się uprzywilejowana względem pozostałych. Równość zostaje załamana. Każda krytyka uznawana jest za przejaw dyskryminacji i nietolerancji m.in.: szowinizm, homofobia, antysemityzm, rasizm, ksenofobia, faszyzm. Poprawność polityczna staje się swoim zaprzeczeniem, sprawiając, że dyskryminowani stają się dyskryminującymi. Wszystko dzieje się przez to, że tolerancja nie prowadzi do równego traktowania osób, bez względu na swoje cechy, ale domaga się znaku równości właśnie między tymi cechami. Co prowadzi do oczywistych paradoksów.  
Popatrzmy na przykłady, które bardziej unaocznią nam problematykę tego zjawiska. Przez ostatnie miesiące, gorącym tematem w Polsce stała się sprawa związków małżeńskich przez osoby tej samej płci. Poprawność polityczna nakazuje nam równie traktowanie osób, bez względu na swoją orientację seksualną. Jednak czym innym wydaje się równe traktowanie osób jako osób, a co innego równe traktowanie samych orientacji seksualnych. Kampania przeciw Homofobii wydała ostatnio pod patronatem Ministerstwa ds. Równości, podręcznik pod tytułem „Lekcja równości”, adresowany do młodzieży szkolnej. W lekturze tej przeczytamy zarzut, że nasza kultura jest heteroseksualna, co w samym sobie dyskryminuje mniejszości seksualne. Autorzy podają przykład, że zamiast „książę William był obiektem westchnień nastolatek" należy mówić „był obiektem westchnień wielu nastolatek i nastolatków". Według nich, nie wolno zakładać powszechnej heteroseksualności. Taniec poloneza na studniówce uznawany jest za przejaw wrogości wobec gejów. Ponieważ tańczy się go w parze mężczyzna-kobieta.  
Krytyczna opinia w tym temacie, przez poprawność polityczną skazana jest na „homofobię”. Dziś istnieją wielkie lobby homoseksualne, które każdy głos negatywny, eliminuje całkowicie z debaty publicznej. Nie tylko głos krytyczny, ale również osoby je głoszące. Przykładem niech będzie Lech Wałęsa, który skrytykował koncepcję związków partnerskich. Został okrzyknięty homofobem przez społeczność międzynarodową, co doprowadziło do zerwania kilku kontraktów dotyczących wykładów na zagranicznych uczelniach. Pojawiły się słowa o odebraniu Wałęsie nagrody Nobla. W San Francisco domagają się usunięcia nazwy ulicy imienia Lecha Wałęsy!
Gdzie jest granica między równością a śmiesznością? Karykaturalna poprawność polityczna nie odnosi się tylko do orientacji seksualnej. Spójrzmy dalej.
Kobiety stały się pierwszą wyemancypowaną grupą społeczną, która wywalczyła sobie równię praw w społeczeństwie. Przypomnę, że w Szwajcarii kobiety prawo wyborcze uzyskały dopiero w latach 70-tych XX wieku! Polska, która w okresie międzywojennym była bardzo postępowym i nowoczesnym krajem, jako jedna z pierwszych zrównała prawa kobiet i mężczyzn w 1918 roku! Dzięki równouprawnieniu osób, wszelkie podważania pozycji kobiet w społeczeństwie, spotykały się z naganą i z dezaprobatą, skutkując tym, że w  dzisiejszych czasach, nikt na poważanie nie zastanawia się w ilu procentach kobieta jest człowiekiem.
Poprawność polityczna jest logiczna i dosłowna w swej treści, a przez to staje się paradoksalna w swej nachalności. Poprawność polityczna zakazuje dyskryminacji ze względu na płeć. OK. Według poprawności politycznej płeć nie może być żadnym czynnikiem wartościującym. OK. Problemem jest, gdy poprawności polityczna nie dąży do równouprawnienia osób, ale dąży do równouprawnienia płci.  Mamy tu subtelną ale kolosalnie istotną różnicę. Prawidłowa tolerancja powinna dążyć do tego, aby równo traktować danego człowieka, nie kierując się jego płcią. W rzeczywistości, tolerancja dąży do równego traktowania płci. Co w naturalny sposób prowadzi do absurdów. Przecież wiadomo, że mężczyzna nie jest tym samym co kobieta. Mężczyzna nie urodzi dziecka. Kobieta i mężczyzna, różnią się od siebie pod względem fizycznym a niekiedy pod względem psychicznym (mężczyźni są bardziej agresywni, logiczni - kobiety bardziej emocjonalne, wrażliwe). Każda różnica może stać się w pewnych warunkach wartościująca lub dyskryminująca.
Przykładem są parytety, które pod przymusem prawnym, gwarantują kobietom 50% stanowisk na listach wyborczych. I tu pojawia nam się zaprzeczenie równości i kobiecej emancypacji. Kobiety które znajdują się na listach dzięki parytetom, nie zostały umieszczone ze względu na obiektywne czynniki merytoryczne, ale znalazły się na listach dzięki swojej płci. Tylko dlatego, że są płci żeńskiej, znalazły się na liście wyborczej danej partii politycznej. Lista wyborcza jest przymusowo (!) ustawiona według kryterium płci (50% na 50%) a nie, na przykład według innego obiektywnego czynnika (iloraz inteligencji – który z płcią nie ma nic wspólnego). Chociaż mogłyby pojawić się wtedy głosy, że dyskryminujemy osoby mało inteligentne! Już dziś widzimy, że wśród zawodów, które do dziś były uważana za „męskie” możemy spotkać wiele Pań (np. kierowcy autobusów a raczej kierowczynie autobusów). Chociaż feministki nie domagają się parytetów w zawodach takich jak górnik czy szambonurek. Ale to przykłady niepoprawne politycznie, które mogą od razu prowadzić do przyklejenia łatki szowinisty. Poprawność polityczna domaga się równouprawnienia w nazewnictwie. Już dziś Pani Minister Sportu, jest nazywana Pani Ministrą Sportu. Pani Premierka? Pani Prezydentka?  
Zjawisko takie jak ucałowanie kobiety w rękę albo przepuszczenie w drzwiach, na zachodzie jest już niespotykane. A jak się pojawi, jest raczej  nietaktem. Jednak jest przy tym pewna hipokryzja. Mężczyzna który uderzy kobietę, nie jest tak samo traktowany przez sąd i społeczeństwo, jak w przypadku bójki między mężczyznami. Gdzie jest granica równego traktowania? W jakich sytuacjach ją stosować?
Murzyni. W Ameryce nazwanie osobę czarnoskórą per murzyn, może skończyć się bardzo źle. Sądy boją się czasem podejmować pewne decyzje, ponieważ mogą zostać posądzone o pobudki rasowe. Takich niedorzecznych argumentów nie da się obalić.
Żydzi. Naród, który w historii wycierpiał bardzo wiele. Po II Wojnie Światowej naród Żydowski, dzięki poprawności politycznej, stał się grupą „uprzywilejowaną”. Jakakolwiek krytyka zostaje uznana za antysemityzm. „Nie lubię Włochów bo są leniwi”, nie jest tym samym co powiedzenie „nie lubię Żydów bo są chciwi”.  Zakładam, że jednocześnie Włosi i Żydzi poczuliby się urażeni i uznaliby taką wypowiedź za niesprawiedliwą. Jednak poprawność polityczna sprawiłaby, że reszta społeczności bardziej skrytykowałaby naszą niesprawiedliwą opinię wobec tego drugiego narodu. Poprawność polityczna od razu odwołuje się do emocji i prostych kategorii pojęciowych. Kto jest przeciwny Żydom? Faszyści. Wniosek jest taki, że krytykując niesprawiedliwie Żydów, jesteś zaliczany do kręgów faszystowskich. Środowiska krytykujące „Gazetę Wyborczą”, zarzucające jej żydowskie korzenie, uznawane są za środowiska faszyzujące. Obojętnie czy krytyka jest słuszna czy nie. Mniej dyplomatyczna czy też nie, to jednak w kontrargumentacji przypisując łatkę „faszysty”, zamyka się dyskusję w całości. Ponieważ faszyzm jest karany. Tej grupy nie można fałszywie krytykować, ponieważ oszczerstwo wobec tej grupy jest karane. Inne grupy społeczne nie mogą liczyć na takie wsparcie.
Günter Grass, znany niemiecki pisarz, autor „Blaszanego Bębenka”, ostatnio nieźle naraził się Żydom. Skrytykował Izrael, za niezgodne z prawem międzynarodowym posiadanie broni atomowej oraz za konflikt z Palestyną. Reakcja była prosta. Został przez społeczność międzynarodową uznany za antysemitę, którego trzeba wyeliminować z publicznej debaty. Pojawiły się w Niemczech wypowiedzi na szczeblu rządowym, potępiające Grassa i całkowicie odcinające się od jego poglądów.  Grass ma zakaz wstępu na teren Izraela.
Antysemitą mogą stać się nawet sami Żydzi. Zygmunt Bauman, ceniony na całym świecie polski socjolog, żydowskiego pochodzenia, krytycznie wypowiadający się  o obecnej polityce Izraela, został nazwany antysemitą. Niektórzy ironicznie twierdzą, że antysemitą nie jest ten, kto nie lubi Żydów. Antysemitą jest ten, którego Żydzi nie lubią.
Przykładów można doszukiwać się wszędzie, wśród różnych grup społecznych. Zjawisko codzienne i bardzo niebezpieczne - przynajmniej dla wolności, która jest wartością umiłowaną przez wszystkich. Każdy z tych powyższych przykładów nadaje się na osobny temat. Poprawność polityczna jest jak kula śnieżna tocząca się ze szczytu góry, nie zatrzymująca się pod żadnym pretekstem aż do momentu swego rozbicia. Gdzie w tym wszystkim zdrowy rozum? Dlaczego to co ma służyć dobru staje się złe? Czy to wina jakiegoś mechanizmu czy czynnika ludzkiego?
Autor: Adam Krakowiak

Obserwatorzy